Sierpień 22, 2018

Dlaczego hurraoptymiści i dlaczego niestety? Przecież przyjęło się, że optymizm jest czymś dobrym, pozytywnym. Dla przeciwwagi z kolei mamy powiedzenie „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”. Skoro już, tym sprytnym skrótem myślowym, przeskoczyliśmy z optymizmu do polityki, nie wypada nie wspomnieć o prawym i lewym. Prawy człowiek, ale dwie lewe ręce, postępować zgodnie z prawem, ale odwalić lewiznę, prawilny a lewus. Z drugiej strony posunięcia lewicowe polityków idą w parze z oczekiwaniami większości społeczeństwa. Coś co na pierwszy rzut oka jest białe, może w rzeczywistości być szare (jak „biała” barwa we fladze Polski – zob. na Wikipedii), albo po prostu czarne. Dlatego, wbrew skojarzeniom, hurraoptymizm i giełda to zwykle przepis na straty.

Śpiesz się powoli

Anegdotka. Księgowa przesyła rozliczenie podatków. Chcąc postąpić w zgodzie z własnym sumieniem i zaszczepionym mi za dzieciństwa „co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj”, jeszcze tego samego dnia, przelewam żądaną kwotę na konto urzędu skarbowego. Nazajutrz telefon: Panie Mateuszu, pominęłam jedną fakturkę, przelał Pan już pieniądze? Aha. To trzeba będzie jeszcze raz wysłać różnicę. I na cholerę mi to było? Miałem czas do 20-go, mogłem jeszcze tydzień się wstrzymać z przelewem, a tak podwójna robota. Ile się już razy na tym złapałem, a mimo tego ciężko zmienić nawyki. Dobrze, jeśli obędzie się bez wyjaśnień w skarbówce.

Albo inna sytuacja. Zapewne spotkałeś się z nią nie raz. Rezygnujesz z usług firmy telekomunikacyjnej / hostingowej / reklamowej / ubezpieczeniowej. Nagle okazuje się, że jednak mają dla Ciebie nową, lepszą ofertę. Której jeszcze kilka dni temu nie posiadali. A tak w ogóle to dzwonią z innego działu, który może zaoferować lepsze warunki. W końcu jest Pan naszym ulubionym klientem. Cóż za zbieg okoliczności… Wystarczy tylko, że wycofa Pan wypowiedzenie, nawet telefonicznie, bo oczywiście nagrywamy tę rozmowę, a resztę zrobimy sami.

Podstawowa zasada postępowania na giełdzie...

…brzmi: kupuj jak zaczynają się wzrosty, sprzedawaj jak zaczynają się spadki. Proste, prawda? Może na pierwszy rzut oka. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Na końcu może okazać się, że kupiłeś na górce, a sprzedałeś w dołku. I chociaż zarzekałbyś się, że w Twojej głowie wyglądało to zupełnie inaczej, to po chwili obserwacji kursu, dociera do Ciebie brutalna prawda. Gdzie tu racjonalizm?

Uwaga: niniejszy tekst dedykuję w szczególności graczom aktywnym, potocznie nazywanym, przez media mainstream’owe (potocznie nazywane mediami głównego ścieku :D), spekulantami.

To zupełnie tak, jak z pytaniem rodziny i znajomych o to, czy Twój pomysł na biznes ma szansę powodzenia. Z racjonalnego punktu widzenia, nie ma to najmniejszego sensu. Dlaczego? Bo wszyscy pracują na etacie i nikt nie prowadził nawet warzywniaka. Jedni powiedzą żebyś nie ryzykował, inni z grzeczności przyznają Ci rację, a reszta zacznie rozwodzić się nad tematem, o którym nie ma pojęcia. Chcesz poznać rzetelną opinię? Zapytaj innych przedsiębiorców i to z pokrewnej branży. Przedstaw MVP (Minimum Viable Product), czyli produkt okrojony: do minimum, do sedna, do kwintesencji. A potem rozwijaj go w oparciu o feedback, czyli odpowiedź rynku. Tak postąpi każda racjonalna osoba. A przynajmniej powinna. Jednak zwykle ograniczysz się do opinii niekompetentnych doradców, a na końcu i tak postąpisz po swojemu. Twoim nauczycielem będzie życie, a bolesne potknięcia – lekcjami. Grunt, to wyciągać wnioski.

Nie próbuj zatem odkryć giełdy na nowo. Tym bardziej, gdy poruszamy się w świecie kryptowaluty. Tutaj królują emocje. Nie przeprowadzisz analizy fundamentalnej bitcoina, a analiza techniczna to często wróżenie z fusów. Wystarczy spojrzeć wstecz na predykcje dotyczące zmiany kursu walut wirtualnych. Jaka była ich skuteczność? Taka jak w powiedzeniu o do połowy pełnej szklance (a może pustej? – kto by to sprawdzał post factum), czyli 50%. Zatem! Postępuj zgodnie z przytoczoną powyżej regułą: kupuj w dołku, sprzedawaj na górce. Brzmi prosto, tylko jak odróżnić Rów Mariański od Mount Everestu? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ale powiem Ci, czego na pewno nie robić.

Nie daj się ponieść emocjom

Emocje to Twój wróg. Jeżeli podejmujesz decyzje pod ich wpływem, to de facto grasz w rosyjską ruletkę. Dlaczego nazwałem Polaków hurraoptymistami? Bo płacą statystycznie 5-10% więcej za kryptowalutę od ich amerykańskich kolegów. Nie dlatego, że ktoś im karze. Nie dlatego, że są tacy bogaci. Również nie z powodu funkcjonującej wśród naszego społeczeństwa maksymy o tym, że nie stać nas, aby oszczędzać na zakupie towaru X bądź Y. Polacy robią to z czystych emocji, ułańskiej fantazji. Chęć zysku przysłania im racjonalne myślenie. Dlatego zwolnij, ba, zatrzymaj się. Spójrz na giełdę z boku. Jeśli nie można w racjonalny sposób przewidzieć kursu wirtualnej waluty, to może po prostu trzeba być sprytnym? Dlaczego, grając na polskiej giełdzie, nie kierować się kursem innej giełdy, np. amerykańskiej? Mamy przynajmniej jakiś punkt zaczepienia. Spójrzmy na poniższy obrazek. Wart więcej niż 1000 słów. Sytuacja z 16.01.2018, waluta GAME:

Porównanie kursu na giełdzie BitBay i Poloniex

Cóż tu się stało. Dlaczego, do jasnej ciasnej, płaciliśmy za kryptowalutę GAME niemal 20% więcej niż Jankesi? Bo sami tak postanowiliśmy. I to w samym środku giełdowej zawieruchy. Ale do rzeczy. Górna część obrazka – to zrzut ekranu z polskiej giełdy BitBay (przejdź do BitBay), dolny – amerykańskiej giełdy Poloniex, obserwowanej za pośrednictwem tradingview.com. Kurs ustawiony w tym samym przedziale czasowym, z interwałem czasowym 1 minuta. Na niebiesko i żółto – dwa losowe punkty pomiarowe. Założenia i wyniki analizy:

 

  • aktualny kurs dolara: 3,41 zł
  • kurs GAME – pomiar niebieski: BitBay 19,80 zł, Poloniex 4,89$=4,89*3,41=16,67 zł
  • kurs GAME – pomiar żółty: BitBay 18,60 zł, Poloniex 4,61$=4,61*3,41=15,72 zł
  • różnica kursowa między giełdami – niebieski: (19,80/16,67-1)*100%=18,87% (!!!)
  • różnica kursowa między giełdami – żółty: (18,60/15,72-1)*100%=18,32% (!!!)

Skąd ta różnica? Zwykle jest znacznie mniejsza (5-10%). No cóż, taki mamy klimat. A na poważnie, potraktujmy to badanie jako punkt wyjściowy dla dalszych rozważań. Polemiki o zbyt pochopnym reagowaniu na bodźce, gdy nie trzeba. Oraz dla przeciwwagi – o tkwieniu jak kołek, kiedy szybkie działanie jest konieczne.

Nie bój się sprzedawać ze stratą

O ile składanie dyspozycji kupna tokenów przychodzi nam z dużą łatwością, o tyle w przypadku tąpnięcia kursu pozostajemy konserwatystami. Chętnie wciśniemy KUP w chwili zauważenia malutkiego odbicia po spadkach, ale przycisku SPRZEDAJ nie dotkniemy kijem w rękawiczkach z kilometra, choćby się waliło i paliło. Zwłaszcza, jeśli dopiero co jedno- lub dwukrotnie obróciliśmy walutą ze stratą. Nie, bo zaraz odbije i wszyscy będą zadowoleni… To już ostatnia czerwona fala i zaraz się zazieleni. Nie będę pozbywał się waluty, bo zapłacę 0,4% prowizji od transakcji, a jak zaraz odbije to będę kupował po wyższym kursie niż przed chwilą sprzedałem. Jeśli pójdziesz tym tokiem rozumowania, wiedz, że to tylko wymówki. I to takie, które lubią sprowadzać na manowce.

Sprzedaj ze stratą lub strać podwójnie

Ten paraliż decyzyjny to nic innego jak emocje. Twój mózg wyłącza racjonalizm, a włącza myślenie życzeniowe. Dlatego tracisz. Nim się obejrzysz, kurs jest już o 10% niższy. I w końcu następuje długo oczekiwane odbicie. Nawet jeśli odrobisz te 10%, to de facto tracisz. Dlaczego? Gdybyś sprzedał z 2% stratą, przeczekał spadek kolejnych 8% i kupił po 2% odbiciu (uwzględniając w tym prowizję BitBay), posiadałbyś ~6% tokenów więcej. Zarabiasz zatem 1,06*8%=8,48% (gdzie: 1,06 to bonusowe tokeny, a 8% to powrót kursu do poziomu wyjściowego). W wariancie tym posiadasz o 8,48% tokenów więcej, niż będąc konserwatystą i nie robiąc nic. A przecież mogło być jeszcze gorzej. Korekta mogła wynieść 20%. Sprzedając z małą stratą, otrzymujesz złotówki, które możesz w każdej chwili wprowadzić do gry. Kontrolujesz sytuację. Nie grozi Ci, że zostaniesz z ręką w nocniku – summa summarum, za bitcoiny chleba nie kupisz.

"Tak było!" Przepis na katastrofę

Sytuacja z życia wzięta, obserwowana przy grudniowych i styczniowych pożarach. Kurs bitcoina i innych wirtualnych walut wszedł w fazę spadkową. Giełdę amerykańską targają kolejne już fale korekt o okresie około 20 minut każda. Trzy spadki z rzędu po 4% każdy. Łącznie 12% w godzinę. Na giełdzie polskiej, wcześniejsze korekty zostały uwzględnione, ale nie te ostatnie. Stoicki spokój i myślenie „w końcu korekty nie mogą trwać wiecznie, więc może przeczekajmy”. Nagle, na giełdzie amerykańskiej, następuje gwałtowny, 4-procentowy wzrost, u nas – kurs strzela w górę o 8%. Tym dziwnym sposobem, uwzględniając 4% nadwyżkę w kursie pierwotnym, różnica między obiema giełdami wynosi już 20% (4% różnicy pierwotnej + 12% korekty + 8% gwałtowny wzrost PL – 4% gwałtowny wzrost USA).

Spójrz, jakie to niesie ryzyko. Po pierwsze – stajesz w szranki z 16% nadwagą w stosunku do najsilniejszego gracza – giełdy amerykańskiej. Po drugie – płacisz frycowe – dodatkowe 4% wywołane hurraoptymizmem. Po trzecie – wystarczy kolejna fala spadkowa, aby na polskiej giełdzie wybuchła panika. I tak też się dzieje. Kolejne nagłe tąpnięcie, znacznie mocniej odczuwalne u nas z powodu nadprogramowego bagażu procentów, prowadzi do unormowania rynku. Dlaczego? Dopiero gdy tokeny powybijają zęby lokalnym gierojom ;), sytuacja się stabilizuje. Ci, którzy stracili na braku decyzyjności, kładą się na plecy i odsłaniają podbrzusze, a kursy na obu giełdach na moment zrównują się. Przysłowie „mądry Polak po szkodzie” nie ma tutaj jednakowoż żadnego znaczenia. Oczarowanie magią bitcoina wraca do łask w oka mgnieniu, a chocholi taniec jest odgrywany od nowa. Niestety.

polska giełda kryptowalut jak Dzień Świstaka

Long story short - podsumowanie

Ktoś powie: grając na polskiej giełdzie musisz po prostu wziąć poprawkę, że kurs jest wyższy o te 5 czy 10%. W końcu na giełdzie południowokoreańskiej płacą jeszcze więcej. Zgodzę się z tym twierdzeniem, czekając bowiem na kurs amerykański, możemy prędzej osiwieć. Tylko w sporadycznych sytuacjach, jak ta opisana w poprzednim akapicie, jest na to szansa.

Nie chciałbym zostać zrozumiany opacznie. Nie krytykuję optymizmu rodaków do kryptowalut. Sam jestem jednym z beneficjentów handlu tokenami. Przesłanie tego tekstu, moi drodzy czytelnicy, jest następujące. Uważajcie na czyhające pułapki, które dla Was zidentyfikowałem i nie dajcie się ponieść emocjom. Unikajcie hurraoptymizmu i nie bójcie się podejmować decyzji, szczególnie przy sprzedaży ze stratą. Postępujcie racjonalnie. Tego Wam oraz sobie serdecznie życzę.

Postscriptum

Ps. Na zakończenie dwie sprawy. Raz – uwagi zawarte w tekście, odnoszą się głównie do osób aktywnie grających. Aczkolwiek osoby, traktujące kryptowaluty jako inwestycję długoterminową, też powinny mieć świadomość zachodzących na rynku zjawisk. I odpowiednio na nie reagować.

Dwa – przy redagowaniu wpisu, zapisałem sobie kilka porad, którymi się chciałem podzielić. Dwie z nich dotyczyły emocji. Po opisaniu tych punktów doszedłem do wniosku, że wpis, z powodu swojej obszerności, należy podzielić na dwie części. Także stay tuned, niedługo druga część poradnika!

 

UPDATE: kontynuacja wątku już dostępna, zapraszam do wpisu o tym, jak zarabiać na bitcoinach.

3 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 5 (3 głosów, średnia ocen: 5,00 na 5) [musisz być zalogowany aby oddać głos]
Loading...
Banner Content
Tagi: , , , ,
Witaj! Mam na imię Mateusz. Od 2009 roku jestem przedsiębiorcą. Sukcesywnie rozwijam działalność w różnych branżach i sektorach rynku. Po 8 latach wdrażania projektów, udało mi się uzyskać finansową niezależność dzięki dywersyfikacji źródeł przychodów. A zwłaszcza dochodów pasywnych, które dostarczają korzyści przy niskim zaangażowaniu pracy własnej.   Blog ten poświęcam jednemu ze źródeł, które chciałbym Ci przybliżyć - zarabianiu na giełdzie kryptowalut. W roku 2017 cena bitcoina wzrosła ponad 12-krotnie. Podobnie jak innych wiodących walut wirtualnych. Większość prognoz zakłada dalsze spektakularne wzrosty. Pamiętaj jednak - wszystkie inwestycje wiążą się z ryzykiem, które każdy podejmuje indywidualnie, dlatego aby ograniczyć potencjalne straty - inwestuj tylko wolne środki.

1 krypto-maniak dodał swoją opinię

tom55 23/01/2018 at 17:07

Super tekst, fajnie się czyta! Mam podobne przemyślenia i chociaż mi się to nie podoba, niektórzy wykorzystują te spready jako szansę do spekulacji na arbitrażu. Pozdrawiam.

Opinie i komentarze