Czerwiec 18, 2018

Jak zapowiedziałem, tak też zrobiłem – kontynuujemy poprzedni wątek. Niniejsza publikacja to rozwinięcie artykułu o emocjach na giełdzie kryptowalut. Kto nie czytał, niech żałuje! (To tyle mianem autoreklamy). W dzisiejszym wpisie podzielę się kilkoma wskazówkami, które, mam nadzieję, pozwolą Ci na skuteczniejszy handel wirtualną walutą. Jeżeli oczekujesz recepty na zostanie bitcoinowym milionerem, to takiej tu nie uświadczysz. Przedstawię Ci natomiast zależności, które pozwoliły mi odrobinę lepiej zrozumieć zachowania kursu na giełdzie BitBay.

Uwaga: jeżeli jesteś nowicjuszem i nie wiesz jak kupić kryptowalutę, zapraszam w pierwszej kolejności do tekstu o tym, jak założyć konto na BitBay oraz weryfikacja konta na BitBay.

Zachowuj się... racjonalnie - po prostu!

W prowadzeniu firmy najważniejsze są finanse. Umiejętność sprzedaży produktu i ciągłej optymalizacji kosztów. Obie te, fundamentalne dla finansów przedsiębiorstwa, kwestie, obudowane są szeregiem procedur. Te z kolei składają się na System Zarządzania Jakością. Powtarzalność procesów, ich wcześniejsza identyfikacja oraz późniejsze doskonalenie, tworzą cykl rozwojowy prowadzonego biznesu. Nie mogą być jednakże kwintesencją istnienia podmiotu. Każde wynaturzenie prowadzi bowiem do niechcianych anomalii. W tym konkretnym przypadku – papierologii.

Racjonalizm w postępowaniu na giełdzie ma oblicze Jokera, palącego, z wyraźną satysfakcją na twarzy, hałdy studolarówek (zdjęcie przewodnie poprzedniego wpisu). Stoicki spokój i racjonalna ocena sytuacji w momencie wejścia do gry oraz brak zawahania przy szybkiej wyprzedaży tokenów to fundament – jak zarządzanie jakością w firmie. Dorzucić do tego wypada żelazną regułę giełdy – sprzedawaj na górce, a kupuj, gdy reszta leży i kwiczy. Jednak choćbyś miał jaja ze stali, nie osiągniesz niczego, jeśli Twoje postępowanie będzie losowe. Biznes musi mieć dobry produkt, Ty natomiast wiedzę i narzędzia.

Szybki rachunek sumienia

Podsumujmy zatem trzy najważniejsze wnioski z poprzedniej lekcji:

Kupuj bitcoiny po korektach (w dołku), sprzedawaj gdy podniecenie giełdy sięga zenitu (na górce)

Nie podejmuj pochopnej decyzji kupna (zastanów się co chcesz zrobić i dlaczego akurat teraz)

Nie wahaj się sprzedawać ze stratą (zwykle małą), jeśli widzisz, że zaczyna się robić nieciekawie

No dobrze powiecie, a jak rozpoznać, czy wybiła godzina wejścia do gry lub wycofania się rakiem? Poniżej prezentuję kilka subiektywnych przemyśleń, które sprawdzają się moim przypadku.

Wejście smoka, wbrew opinii "mądrzejszych"

Wszyscy kłamią – Dr House. Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych – George Orwell. Sparafrazuję te dwa cytaty do: wszyscy kłamią, a media mainstreamowe najbardziej, w imię własnych, partykularnych celów. Jakich celów? – zapytasz. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to rzecz rozbija się o pieniądze. Wielką kasę. I władzę.

Kiedy zatem najlepiej wejść do gry? Wtedy, gdy po raz kolejny przeczytasz lub usłyszysz o pękającej bańce spekulacyjnej na rynku kryptowalut. Czy to moja subiektywna opinia? Nic z tych rzeczy. Wystarczy prześledzić ogólnodostępne dane. Wszyscy, którzy lokowali środki w momencie, gdy pseudo-redaktorzy przestrzegali przed inwestowaniem w wirtualną walutę, zyskiwali najwięcej. Zwykle 50% w 1-2 dni. Dlaczego potraktowali swoich czytelników w ten sposób? Dlaczego perfidnie ich oszukali? Czy sami chcieli skorzystać z okazji na sianiu paniki? A może działali w interesie sponsorujących ich banków, dla których tokeny to konkurencja? Konkurencja, którą należałoby zniszczyć lub chociaż zdyskredytować? Nie wnikam. Faktem jest, że kiedy w Twojej głowie pojawiła się myśl: uff, mało brakowało, bo zastanawiałem się nad założeniem konta na giełdzie, inni zacierali ręce i liczyli zyski. Wykorzystywali efekt odbicia i obracali kryptowalutą kilkukrotnie w tych dniach. Wahania kursu wynosiły 5, 10, a nawet 20%, a oscylacje pojawiały się kilku-kilkunastokrotnie w ciągu doby. Wystarczyło trzymać się przytoczonych w niniejszym tekście wskazówek i wstrzelić się 3-4 razy w falę wznoszącą.

Oszacuj ryzyko wejścia na giełdę oraz dokonaj oceny zaangażowania

Oczywiście zawsze się musisz liczyć z ryzykiem. To nieodzowna część procesu inwestycyjnego. Szczególnie jeśli zakupisz kryptowalutę i pozwolisz jej żyć własnym życiem. Pamiętaj jednak – obowiązkiem odpowiedzialnego gospodarza jest doglądanie swojego inwentarza. Nawet zarabianie pasywne wymaga czasami nakładu pracy, interwencji, kontroli, doglądu. Przynajmniej w optymalnym wariancie. A w najgorszym? Ile mogłeś stracić będąc złym gospodarzem, który kompletnie nie interesował się swoim portfelem z tokenami? Prześledźmy historię i odpowiedzmy sobie na pytanie, jakie ryzyko podejmowali gracze w ujęciu długoterminowym. Na przykładzie najpopularniejszej kryptowaluty – bitcoina.

Wykres kursu bitcoina z zaznaczonymi korektami

Pod lupę wziąłem okres ostatniego roku. Jak widać na załączonym obrazku, ryzykowałeś niewiele. Straciłeś, jeśli kupiłeś w krótkim, kilkudniowym, gorącym okresie grudniowym. W najgorszym przypadku 50% (musiałbyś kupić na samej górce i sprzedać w samej dolinie – pkt 3). Ale nawet tutaj mówimy o okresie 1 ostatniego miesiąca. Okres aktualnej korekty jeszcze się nie skończył, nie wiadomo nawet, czy bitcoin, już dość wyeksploatowany, kiedykolwiek odrobi swoje szczyty. Są jednak inne kryptowaluty, które w styczniu przebiły grudniowe piki (np. ethereum, na którym w ujęciu długoterminowym, na dzień publikacji tego artykułu, praktycznie nie dało się stracić). W pozostałych okresach korekt (pkt: 1 i 2), wystarczyło poczekać, odpowiednio 2 miesiące i 1,5 miesiąca, aby wycena wróciła na kurs i ścieżkę 😉

BitBay vs GPW

Dla odmiany spójrzmy na ofertę Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (rys. poniżej). W 2011 roku ówcześnie nam panujący, zaproponowali społeczeństwu lukratywny deal – zakup akcji giełdowego beniaminka: Jastrzębskiej Spółki Węglowej. „Eksperci” przewidywali, że kurs, po okresie roku, wzrośnie o 20%. Co otrzymaliśmy w zamian? Jazdę w dół bez trzymanki.

Notowania Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A.

Po ponad 6 latach od debiutu, akcje spółki nie dały zarobić, ba – kurs nigdy nie powrócił nawet do pierwotnej wartości. Kto sprzedał w najgorszym momencie, musiał przełknąć gorycz 94-procentowej straty (zamienił stryjek… 10.000 na 600 zł). Czy media robiły z tego powodu tragedię? Mówiły o JSW w kontekście bańki spekulacyjnej? Oczywiście, że nie. Same tę bańkę napompowały. Minister Grad brylował w świetle reflektorów z frazesami na ustach typu: debiut JSW na GPW świadczy o sile polskiej gospodarki. Z zażenowaniem muszę się przyznać, że należałem do grupy nabitych w butelkę. Ktoś powie – dobrze Ci tak, sam podjąłeś decyzję. Zgadza się – mea culpa. Zwracam jedynie uwagę na różnicę w przekazie medialnym. Z jednej strony – liczne zachęty do zainwestowania w wydmuszkę, z drugiej – zmasowany atak na kryptowaluty, które, przez ostatnie lata, dały zarobić zwykłym szaraczkom. Czy tylko ja widzę tu jakąś niekonsekwencję? Nie sądzę.

Umiesz liczyć, licz na siebie

Podsumowując. Wiara w uczciwość mediów nie zawsze popłaca. Nie licz, że jakaś gazeta, radio czy telewizja działa w Twoim imieniu. Co najwyżej w imieniu swojego właściciela, którego interesy zwykle nie idą w parze z Twoimi. Aby ktoś mógł zarobić, ktoś musi stracić. W końcu… słabi to jadło silnym na sadło – Atlas Chmur. W tym konkretnym przypadku, słabymi są Ci, którzy ulegają manipulacjom.

Pamiętaj jednocześnie, że nawet dochód pasywny wymaga pewnego, minimalnego nakładu pracy. Powinieneś trzymać rękę na pulsie i doglądać swojej inwestycji.

Najszybsze zyski osiągano wchodząc na giełdę zaraz po spekulacjach medialnych zniechęcających do kryptowalut (tytuły „pękająca bańka”)

Rozważając zakup tokenów w kategoriach inwestycji długoterminowej, otrzymujemy konkluzję, że tylko nieliczni ponieśli stratę (Ci, którzy weszli na giełdę w kilkudniowym okresie wyżyn z grudnia 2017)

Nawet inwestycja długoterminowa nie zwalnia Cię z obowiązku kontrolingu, sprawdzaj kurs waluty z częstotliwością proporcjonalną do podejmowanego ryzyka (wartości inwestycji)

Tyle mianem suchej teorii. Powyższe uwagi to swoisty kodeks dobrych praktyk giełdowych. Minimum minimorum podstawowej wiedzy z zakresu funkcjonowania tej gałęzi rynku. W parze z teorią idzie zwykle praktyka. Czy jednak możliwa jest jakakolwiek praktyka, jeśli kursem tokenów szargają głównie emocje? Tak, o ile potraktujemy ją jako złoty środek pomiędzy racjonalizmem a empiryzmem. Czyli dokonamy konwersji twardych danych na emocje. Na co zatem należy zwracać uwagę? Oto moje wskazówki wraz z interpretacją.

Przelicz dolary na złotówki

Na łamach poprzedniej publikacji, wspomniałem już o kryteriach, przy których kurs kryptowalut na polskiej giełdzie BitBay, zrównuje się z kursem giełd amerykańskich. Chodziło o okres następujący po dużych korektach w wycenie tokenów. Czas, w którym emocje opadają, jedni liczą zyski, a drudzy liżą rany. To właśnie wtedy kursy na obu rynkach są niemal tożsame (po przeliczeniu dolarów na złotówki lub odwrotnie). Różnice mogą wynieść jedynie 3%. Jeśli nie załapałeś się na grę spekulacyjną po panicznej wyprzedaży, rozważ ten moment jako właściwy na wejście na giełdę. Pomijając dywagację nad tym, czy po zakupie waluty czekają nas spadki czy wzrosty, przynajmniej masz pewność, że nie przepłacasz za nią na samym starcie. Co więcej – łagodne anomalie kursu na giełdzie amerykańskiej, za którą, z mniejszą lub większą różnicą kursu oraz inercją, podąża giełda polska, nie wpłyną znacząco na wycenę Twojego portfela. Okręt z kryptowalutą wpłynął bowiem na spokojne wody. Piraci natomiast dali sobie czas na wytchnienie.

BitBay i TradingView - ustawienie interwałów czasowych

Jak zatem najlepiej porównać kursy obu giełd? Proponuję TradingView.com, z którego osobiście korzystam. W jednym oknie podgląd polskiego podwórka – giełdy BitBay. W drugim – amerykańskich kolegów w TradingView. Oba w tych samym interwałach czasowych, zwykle minimalnych – o wartości 1 minuty (rys. powyżej). Narzędzie to bardzo dobrze się sprawdza także z jednego powodu – jest jednym z najszybszych, które testowałem. Pokazuje zmianę kursu kilka sekund przed konkurencyjnymi serwisami. Może mieć to spore znaczenie w przypadku gier spekulacyjnych. Jeśli natomiast zakładasz grę długofalową, wykorzystaj TradingView do dokonania wyceny kryptowalut na obu rynkach. Zdecyduj, czy bieżący spread (różnica w zakupie na różnych giełdach ,po przeliczeniu dolarów na złotówki) Ci odpowiada, mając na uwadze, że zwykle wynosi on 5-10% na niekorzyść rodzimych rynków.

Spójrz na wolumen obrotów

Wolumen obrotów, czyli wysokość obrotów daną kryptowalutą. Możecie go sprawdzić na stronie CoinMarketCap.com i wygląda w następujący sposób (Volume 24h – wolumen obrotów w ostatnich 24h):

CoinMarketCap - wolumen obrotów

lub bezpośrednio w panelu giełdy BitBay:

Wolumen obrotów na BitBay

Wolumen podany w górnej belce, to wartość obrotu kryptowalutą w ciągu ostatnich 24 godzin (skala makro). Wolumen (20) z kolei, to wartość obrotu dla aktualnie zaznaczonego interwału czasowego (zostaje on wyświetlony po najechaniu kursorem na wykres). Dla interwału rzędu 1 minuta, czy 3 minuty, możemy mówić o wolumenie w skali mikro. Wszystko jasne, tylko co z tego wynika?

Wolumen w skali makro

Po pierwsze nie warto inwestować w walutę, która nie jest popularna. A przynajmniej nie jest to zbyt bezpieczne. Chyba że zależy nam na czystej spekulacji. Jeśli szukamy bezpieczniejszego instrumentu, wybierzmy kryptowalutę o wysokiej kapitalizacji i obrotach. Wysoka kapitalizacja (całkowita ilość gotówki zainwestowanej w daną kryptowalutę) to większa gwarancja stabilności kursu. Natomiast wyższe obroty, to większa szansa na dobry kurs wejścia i wyjścia z inwestycji.

Na kontekst swobody obrotu monetami i tokenami, zwrócił uwagę mój znajomy – Paweł, w swojej opinii na temat BitBay, którą pozwoliłem sobie zacytować na stronie głównej bloga. Wysokie obroty na danej giełdzie, to duża liczba ofert typu Maker. Skoro tak, to zwiększa się szansa na zakup lub sprzedaż waluty po kursie zbliżonym do kursu średniego. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaoszczędzić trochę środków na dodatkowe monety. Omówmy to sobie na przykładzie.

Wysoki wolumen, to... niska prowizja, w przenośni

Przyjmijmy kurs kryptowaluty na średnim poziomie 100 zł. Teraz wyobraźmy sobie mało popularną giełdę A, na której dostępne są następujące oferty kupna: 90, 91, 92 zł. Oraz sprzedaży: 108, 109, 110 zł. Wybierając najlepszą ofertę kupna lub sprzedaży, dokonam transakcji po kursie o 8 zł gorszym od średniego (100-92=8 lub 108-100=8). Na bardzo popularniej giełdzie B z kolei, oferty kupna to: 95, 96, 97 zł, a sprzedaży: 103, 104, 105 zł. Tutaj różnica w stosunku do kursu średniego to już tylko 3 zł. Jak zatem widzimy, różnice te, w stosunku do kursu średniego, to odpowiednio 8% i 3%, na korzyść giełdy B. Na niekorzyść giełdy B działa z kolei wysoka prowizja, jaką pobierają od każdej transakcji, dajmy na to 0,5% w stosunku 0,25% na giełdzie A. Pomimo 2-krotnie wyższej prowizji od transakcji, giełda B jest nadal dużo bardziej opłacalnym wyborem. Przepłacisz za prowizję, ale cena zakupu zrekompensuje prowizję i pozwoli zaoszczędzić dodatkowe 4,75%. Dzieje się tak dzięki… konkurencji. Większa rywalizacja skłania do oferowania bardziej wyżyłowanych warunków kupna/sprzedaży. Wśród uczestników ‚aukcji’, dochodzi do licytowania najlepszej pozycji na liście ofert. Zupełnie jak na Allegro, z tą różnicą, że towarem jest wirtualna waluta. Beneficjentem jest i giełda i klient.

Ps. potwierdza to moją teorię o dowodzie słuszności koncepcji, o której wspomniałem we wstępie pierwszej publikacji na blogu o rejestracji konta w BitBay.

Wolumen w skali mikro

Czyli wolumen w krótkim interwale czasowym (1 minuta, 3 minuty). Został on zwizualizowany (screen z wolumenem na giełdzie BitBay) w postaci zielonych i czerwonych słupków. Kolor słupka oznacza, czy dana sesja zakończyła się wzrostem czy spadkiem kursu, natomiast wysokość słupka świadczy o wartości obrotów.

Bardzo duże obroty w krótkim interwale czasowym, zwykle zwiastują ponadprzeciętną zmianę kursu. Oznaczają bowiem zwiększone zainteresowanie walutą. Jej zakupem lub wyprzedażą. Jeśli mamy do czynienia z przewagą chętnych do kupna niż do sprzedaży, widzimy wzrost kursu. I odwrotnie, jeśli nagle zauważasz, że słupki wizualizujące wolumen obrotów wystrzeliły w górę, a kurs tąpnął, może oznaczać to początek większej korekty.

Nagłych ruchów w wolumenie obrotów możesz wypatrywać także na giełdach zagranicznych. W połączeniu z informacją o tym, że zmiana kursu za oceanem pociąga za sobą wycenę walorów na giełdzie polskiej, jesteś w stanie przewidzieć, że coś się święci. I nawet jeśli ostatecznie nie wpłynie to na Twoją decyzję o kupnie/sprzedaży, to przynajmniej zmusi to zachowania czujności.

Podążaj za kursem bitcoina

Powyżej pisałem o zależnościach pomiędzy giełdą polską a amerykańską. Kurs na rodzimych parkietach podąża za starszym, większym, zagranicznym bratem. Identycznie przedstawia się sytuacja w przypadku samych kryptowalut. Największego bitcoina i walut o niższej kapitalizacji.

Uwaga: nie dotyczy to mniej popularnych monet i tokenów, które zwykle ‚żyją własnym życiem’. Sytuacja może odbiegać od normy także w przypadku walut o wysokiej kapitalizacji, ale tylko wtedy, gdy na rynku panuje hurraoptymizm i hossa. Gracze rzucają się wtedy przypadkowo na każdą „okazję” i wypaczają kurs danego waloru względem bitcoina.

Obserwując zatem wykres bitcoina, jesteś w stanie szybciej zareagować na zmiany, które dopiero nadejdą. Szybki wzrost kursu bitcoina lub jego spadek, zwiastuje, z dużą dozą prawdopodobieństwa, podobne wahania innych popularnych kryptowalut. Nie bez kozery koszt wirtualnych walut, jest zestawiany, obok dolara czy euro, właśnie z wartością bitcoina.

4 votes, average: 5,00 out of 54 votes, average: 5,00 out of 54 votes, average: 5,00 out of 54 votes, average: 5,00 out of 54 votes, average: 5,00 out of 5 (4 głosów, średnia ocen: 5,00 na 5) [musisz być zalogowany aby oddać głos]
Loading...
Banner Content
Tagi: , , , ,
Witaj! Mam na imię Mateusz. Od 2009 roku jestem przedsiębiorcą. Sukcesywnie rozwijam działalność w różnych branżach i sektorach rynku. Po 8 latach wdrażania projektów, udało mi się uzyskać finansową niezależność dzięki dywersyfikacji źródeł przychodów. A zwłaszcza dochodów pasywnych, które dostarczają korzyści przy niskim zaangażowaniu pracy własnej.   Blog ten poświęcam jednemu ze źródeł, które chciałbym Ci przybliżyć - zarabianiu na giełdzie kryptowalut. W roku 2017 cena bitcoina wzrosła ponad 12-krotnie. Podobnie jak innych wiodących walut wirtualnych. Większość prognoz zakłada dalsze spektakularne wzrosty. Pamiętaj jednak - wszystkie inwestycje wiążą się z ryzykiem, które każdy podejmuje indywidualnie, dlatego aby ograniczyć potencjalne straty - inwestuj tylko wolne środki.

2 krypto-maniaków dodało swoje opinie

Luke 29/01/2018 at 16:48

Ciekawe. Nowe spojrzenie na pewne sprawy. Szczególnie dziennikarskie 😀 coś w tym jest

tom55 23/01/2018 at 17:26

Kolejny rewelacyjny tekst. Keep a good work! Dorzucę swoje dwa grosze. Zarabianie na bitcoinach jest już nieco wyświechtane. Przynajmniej na samych bitcoinach. Ja wolę zdywersyfikować swój portfel o 2 dodatkowe waluty mniej powiązane z BTC.

Opinie i komentarze